Zimowy Horyzont

Trawers Islandii cz. 1

Wiosną 2017 roku Paulina Pilch i Joanna Mostowska jako pierwsze kobiety przebyły Islandię z północy na południe w warunkach zimowych. Częściowo na piechotę, ale w większości na nartach, pokonały około 360 kilometrów z Akureyri do okolic Hella.

Planowana i zrealizowana trasa

Przed wyjazdem zdałyśmy sobie sprawę, że odpowiednie przygotowanie (o którym piszę tu) będzie kluczowe dla powodzenia wyprawy. Czekała nas wędrówka na południe, najpierw drogą asfaltową w stronę wyżyn, a potem mozolne przejście przez zaśnieżone wyżyny – na nartach. A na koniec znów zejście z terenów wyżynnych i dotarcie do „jedynki” czyli głównej drogi wiodącej wzdłuż wybrzeża, wokół Islandii. Na przejście przeznaczyłyśmy 2 tygodnie. Było też wiele niewiadomych. Przede wszystkim, nie wiedziałyśmy jaka będzie pogoda…

26 marca 2017 przyleciałyśmy do Reykjaviku, stolicy Islandii, z ogromnymi tobołami z całym sprzętem. Po nocy w jednym z najtańszych hosteli ruszyłyśmy (również samolotem) do Akureyri, miejscowości na północy Islandii. Tam czekały nas ostatnie sprawunki:
– wypożyczenie radioboi (urządzenia umożliwiającego wezwanie służb ratunkowych),
– napompowanie kół do naszych wózków (których używałyśmy w terenie, gdzie nie było śniegu),
– zmontowanie wózków (w samolocie leciały złożone w częściach) oraz przepakowanie sprzętu
– kupienie paliwa do kuchenek
– dokupienie nieco słodyczy

Choć marsz rozpoczęłyśmy około południa, to szłyśmy wygodną, asfaltową drogą, a pogoda dopisywała. Dlatego udało nam się przejść ponad 30 kilometrów. Tego dnia minęłyśmy kilka malutkich miejscowości, a raczej skupisk kilku domów. Ku naszemu zaskoczeniu, w żadnej z tych miejscowości nie było nawet małego sklepu. Po drodze mijałyśmy stada niezwykle sympatycznych i ciekawskich islandzkich koników. Wieczorem rozstawiłyśmy namiot na trawie. Widziałyśmy już jednak całkiem blisko ośnieżone góry.

28 marca
Kończy się łatwizna. Najpierw asfaltowa droga zamienia się w szutrową, a potem kamienisto-błotnistą drogę. Zaczynają się płaty śniegu, ale jest na tyle dużo kamieni, że jeszcze nie zakładamy nart. Idziemy coraz węższą doliną wzdłuż rzeki Eyjafjarðará, która potem staje się górskim strumieniem. Po południu spotykamy dwóch młodych Norwegów. Widać, że są świetnie wyposażeni. Trochę nas dołują informacją, że nie udało im się przejść na południe (planowali niemal identyczną jak my trasę) i właśnie wracają. Przez kilka dni wiały huraganowe wiatry, które uwięziły Norwegów w namiocie. Zmęczeni i ze zbyt małymi zapasami żywności nie ważyli się ruszyć dalej.
Skoro tacy młodzi mężczyźni, ze świetnym sprzętem, nie dali rady, to czy my damy? Nachodziły nas wątpliwości…
Tego dnia nocujemy już na śniegu.

29 marca
Ruszamy już na nartach, pod górę. Momentami dolinka jest na tyle wąska, że trzeba uważać, by nie wpaść do strumienia. W końcu dochodzimy do bardzo stromego stoku, pod który musimy podejść, by wejść na wyżyny. Pulki przeważają i ciągną w dół. Trochę tutaj spanikowałam. Dobrze, że Paulina zachowała spokój. W końcu udaje się wdrapać!
Zmierzamy w stronę chatki Laugafell. Latem można tam nocować. Chatka jest zlokalizowana nad gorącymi źródłami, które na zimnym (i często mokrym) pustkowiu przyciągają piechurów, rowerzystów i zmotoryzowanych turystów. Zimą jednak, jak się wcześniej dowiedziałyśmy, chatka miała być zamknięta. Pewna pani (potem dowiedziałyśmy się, że jest to najbardziej wredna baba na całej Islandii) powiedziała nam, że powie nam gdzie jest schowany klucz jedynie „in case of emergency”. Gdy dopytywałam czy huragan to już jest „emergency” – wredna baba odpowiedziała, że tak, ale nie omieszkała dodać, że zanim zdradzi gdzie jest klucz, sprawdzi, czy faktycznie warunki są fatalne…
Ponieważ tak czy owak miałyśmy chatkę po drodze, to do niej szłyśmy. Było już ciemno, więc z daleka dostrzegłyśmy, że w chatce pali się światło…

Przeczytaj drugą część relacji.
Przeczytaj o innych trawersach Islandii.

Artykuły o trawersie Islandii:
Wywiad dla Red Bull 
Artykuł dla „Zew Północy” (wydanie numer 29)
Artykuł dla Magazynu „Survival” (wydanie specjalne 1/2018)
O trawersie opowiadałyśmy w programie „Pokaż nam świat”
Nasza radiowa audycja w programie „Życie jak marzenie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: