Zimowy Horyzont

Trawers Islandii cz. 2

Trzeciego dnia zimowego przejścia przez Islandię udało nam się wejść na islandzkie wyżyny. Na środku wyżyn zboczyłyśmy z trasy… W dodatku dostałyśmy smsa z ostrzeżeniem o huraganowych wiatrach…

Przeczytaj poprzednią część relacji Trawersu Islandii.

Zrobiło się już ciemno, więc z daleka spostrzegłyśmy, że w chatce Laugafell pali się światło. Gdy weszłyśmy do ciepłego pomieszczenia, okazało się, że jest tam dwóch Islandczyków. Podobnie jak my, przemierzają Islandię na południe. Choć nie mieli zamiaru iść aż do wybrzeża. Mogłyśmy zanocować w malutkiej szatni, która latem służyła do przebrania się przed i po kąpieli w gorących źródłach. Ponieważ na zewnątrz był mróz i wiatr – nie odważyłyśmy się wykąpać w gorącym jeziorku. źródła były dla nas zbawienne, gdyż chatka była ogrzewana gorącą wodą. W „naszej” szatni było tak ciepło, że wszystkie nasze rzeczy, które zdążyły już zmoknąć, szybko wyschły.

30 marca
Od dziś idziemy starym islandzkim szlakiem – Sprengisandur. Ale zimą ta droga (oznaczona na mapach jako F26) jest zasypana śniegiem. I tylko od czasu do czasu widzimy wystający spod śniegu fragment słupka oznaczającego drogę. Pogoda, do tej pory całkiem niezła, zmienia się. Najpierw potwornie wieje. Potem wiatr nieco ustaje, ale za to wyżyny pokrywa gęsta, biała mgła. Nie widać nic co jest dalej niż kilka metrów i ciężko maszerować. Gdy mamy już „na koncie” ponad 20 kilometrów tego dnia – postanawiamy rozstawić namiot. Tym bardziej, że przed nami jest rzeka, a nawet nie widać dokładnie czy jest dobrze zamarznięta. Ponadto wiatr mocno wieje, a śnieg jest bardzo zmrożony i nie da się w niego wbić śledzi. Korzystamy ze znaku, który ostrzega przed rzeką. Znak jest mocno wbity w ziemię, więc przywiązujemy do niego namiot.

31 marca
Wiatr na szczęście ucichł. A naszym celem na ten dzień jest dotarcie do schroniska Nyidalur, które znajduje się na środku wyżyn, u podnóża lodowca Tungnafellsjokull. Chcąc skrócić drogę wpakowujemy się w trudny, pagórkowaty teren i tracimy sporo czasu. Na szczęście pogoda jest dobra. Nawet wielkiego problemu nie sprawia nam przekroczenie kilku rzek – wszystkie pokryte są grubą warstwą lodu. W końcu docieramy do schroniska. W odróżnieniu od Laugafell – chatki przy gorących źródłach, Nyidalur jest dużym schroniskiem z prawdziwego zdarzenia. Ale zimą nikogo tu nie ma. Udaje nam się uruchomić jeden grzejnik gazowy, przy którym suszymy mokre ubrania. A mokre mamy wszystko. Choć do tej pory panował mróz, to jednak islandzka wilgoć wciska się wszędzie. Udaje nam się podsuszyć ubrania, ale w schronisku jest prawie tak zimno jak na zewnątrz. Mimo to spędzenie nocy pod prawdziwym dachem pozwoliło nam na odrobinę odpoczynku.

1 kwietnia
Skoro pierwszy kwietnia to musiało się coś wydarzyć. A konkretnie Islandia zakpiła sobie z nas. Poprzedniego dnia spotkałyśmy grupę turystów podróżującą jeepami na wielkich kołach (dzięki temu mogą jechać w głębokim śniegu, pokonywać takie trudności jak strumienie górskie czy kamienisty teren). Rano ruszyłyśmy w swoim kierunku ciesząc się, że w tą samą stronę pojechały jeepy. O wiele łatwiej idzie się na nartach po uklepanym przez samochody śniegu, niż w nieprzetartym terenie. Po pewnym czasie orientuję się, że ślady jeepów nieco odbiegają na zachód od szlaku, którym my powinnyśmy iść. Idzie się jednak tak łatwo i szybko, że idziemy dalej. Uklepana trasa działa na nas hipnotyzującą i ciężko z niej zejść. Jesteśmy jednak coraz dalej od naszego szlaku…

W końcu jesteśmy aż 7 kilometrów od naszej trasy. Udaje nam się dodzwonić do naszego islandzkiego przyjaciela, Simona, który zna ten teren i pomagał nam w przygotowaniach do wyprawy. Simon potwierdza, że źle idziemy. Musimy iść te 7 kilometrów przez pagórki, wąwozy i głęboki śnieg. Powrót na właściwy szlak zajmuje nam sporo czasu. Obiecujemy sobie już nigdy nie zbaczać z wyznaczonej na GPS trasy. Tymczasem od islandzkich służb ratunkowych otrzymujemy smsy z ostrzeżeniem o huraganowych wiatrach, które mają przejść nad wyżynami następnego dnia…

Przeczytaj kolejną część relacji.

 

Artykuły o trawersie Islandii:
Wywiad dla Red Bull 
Artykuł dla „Zew Północy” (wydanie numer 29)
Artykuł dla Magazynu „Survival” (wydanie specjalne 1/2018)
O trawersie opowiadałyśmy w programie „Pokaż nam świat”
Nasza radiowa audycja w programie „Życie jak marzenie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: